Fakro - historia sukcesu polskiej firmy

Światowy rynek producentów okien dachowych. Na pierwszym miejscu duński Velux, kontrolujący ponad 75 proc. rynku. Nic dziwnego, skoro to założyciel tej firmy, Villum Kann Rasmussen, już w 1942 roku wynalazł nowoczesne okno dachowe. Zdecydowana większość konkurentów firmy Velux nie ma nawet 1 proc. udziałów w rynku. Poza Roto i Fakro.

Obecność niemieckiej firmy Roto w czołówce światowych producentów okien dachowych także nie powinna dziwić. Firma ta jest jeszcze starsza od Veluxa, bo powstała już w 1935 roku, a jej założyciel Wilhelma Frank, w roku 1968 roku stworzył pierwsze na świecie okno dachowe ze skrzydłem odchylnym. Jest to zatem, podobnie jak Velux, jeden z pionierów w dziedzinie tego typu okien.

Polski kopciuszek

Do powyższych informacji dodając tę, że szczególny popyt na okna dachowe pojawił się w latach 70-tych, widać, że ten rynek wydawał się już być zabetonowany. Nic dziwnego, że powstania w 1991 roku największego obecnego konkurenta, firmy Fakro z Nowego Sącza, duński Velux nawet nie zauważył. Przyjęto za pewnik, że nowa firma z kraju postkomunistycznego nie może być większym zagrożeniem. To był wielki błąd duńskiej firmy. Zareagowali dopiero w momencie, gdy Fakro zaczęło produkować okna na eksport, ale obniżenie cen okien dachowych na polskim rynku o 30 proc. w 1994 roku było już spóźnionym ruchem. Dziś Fakro jest liderem branży okien dachowych w Polsce i posiada ok. 15 proc udziałów w rynku światowym.

Jak Fakro utarło nosa Veluxowi

Grupa Velux weszła do Polski już w 1990 roku, a zatem była obecna w naszym kraju niemal od początku transformacji gospodarczej. Velux posiada obecnie w Polsce 4 fabryki: dwie w Gnieźnie, w Namysłowie i w Wędkowach. Razem pracuje w nich ponad 3,3 tys. osób. Jednak pierwsza fabryka duńskiej firmy powstała w naszym kraju dopiero w 1998 roku.  Natomiast zakład Fakro w Nowym Sączu zaczął działać już w roku 1991. Przy czym pierwsze okna powstały, a jakże, w garażu.

Aby zdobyć silną pozycję na rynku, firma produkująca okna dachowe musi mieć wierną grupę współpracujących dekarzy, którzy polecają produkty tej firmy. Prezes Fakro od początku bardzo dbał o relację z nimi. I tak na przykład do wybudowanego w Muszynie hotelu, Pan Ryszard systematycznie zaprasza całe rzesze europejskich dekarzy. Poza tym, na rynku okien dachowych bardzo ważna jest jakość produktu, a za tę odpowiada własna technologia, ponieważ każda firma swoje okna montuje w oparciu o posiadane patenty. Fakro posiada swoje biuro projektowe (firma chwali się, że najnowocześniejsze w Polsce), które zgłosiło już kilkadziesiąt patentów. Sam Pan Ryszard nie ukrywa, że do początkowego sukcesu firmy rękę przyłożyło także państwo, dzięki uchwaleniu liberalnej ustawy o działalności gospodarczej, autorstwa ministra przemysłu Mieczysława Wilczka. Dzięki niej można było w Polsce spokojnie prowadzić swój biznes, nie martwiąc się o administracyjne bariery, niejasne przepisy podatkowe i związane z tym częste zastrzeżenia Urzędu Skarbowego. Cóż, dziś już tak kolorowo nie jest.

sklep Wspieram Rozwój PL

Już w roku 1994 Fakro rozpoczęło produkcję na eksport. Jakość polskich okien oraz ich niższa cena od tych oferowanych przez zagraniczne firmy pozwoliła na systematyczne zwiększanie produkcji. Pan Ryszard dbał szybkie powstawanie nowych oddziałów dystrybucyjnych firmy na kluczowych rynkach.

Rozwój firmy Fakro doprowadził do tego, że dziś ma ona 12 zakładów produkcyjnych w Polsce, Chinach oraz Stanach Zjednoczonych. Oczywiście najwięcej okien produkuje fabryka w Nowym Sączu. Fakro, jak już zostało zaznaczone, ma teraz ok 15 proc. udziałów w światowym rynku okien dachowych i jest najpoważniejszym konkurentem Veluxa.

Duńczycy postanawiają zniszczyć Fakro

Już od lat 90-tych Velux zaczął ostro zwalczać Fakro. Najpierw spróbowano sprawę załatwić po dobroci – Pan Ryszard otrzymał ofertę kupna swojej firmy przez Veluxa. Nie zgodził się, zatem postanowiono zmusić go siłą do zaprzestania działalności. Bynajmniej nie poprzez podnoszenie jakości produktów Veluxa względem tych konkurencyjnych, ale po prostu przez znaczne obniżenie cen na tych rynkach, gdzie działa Fakro. Velux postanowił postawić fabryki w Polsce  - w Gnieźnie i Namysłowie. Obniżył też ceny okien dachowych w Polsce o około 30 procent. Na pierwszy rzut oka to nawet korzystne dla klienta, ale tylko da czasu – konkretnie do momentu, aż Fakro nie zostałoby zniszczone i związku z tym Velux znów mógłby się cieszyć z pozycji monopolisty na tym rynku. A wtedy klient płaciłby za okno każdą cenę, jakiej zażyczyłby sobie Velux…

Ostatecznie, w roku 2012 Fakro złożyło skargę do Komisji Europejskiej na Velux za nadużywanie pozycji dominującej na rynku okien dachowych. Zgodnie z prawem UE, niektóre praktyki wykorzystywane przez najsilniejsze w danej branży przedsiębiorstwa, które mogą prowadzić do monopolu na rynku, są niedozwolone. Fakro dostarczyło skargę o objętości 299 stron z dołączonymi załącznika liczącymi kolejne 1,1 tys. stron, zawierającymi konkretny opis wykorzystywania pozycji dominującej przez Velux. Główne zarzuty Fakro odnosiły się do: sprzedawania produktów Veluxa poniżej ceny wytworzenia; nagradzania i karania dystrybutorów okien dachowych w zależności od ich stosunku do firmy Fakro; zawierania umów na wyłączność z różnymi podwykonawcami; celowego wprowadzania tanich marek podobnych do tych oferowanych przez Fakro.  

Na uwagę zasługuje ogromna długość postępowania prowadzonego przez Komisję Europejską w tej sprawie. Kilka razy zmieniały się zespoły ją badające i ostatecznie do tej pory nie zdecydowano o odrzuceniu skargi bądź wszczęciu postępowania wobec Veluxa. Trudno uwierzyć, że taka sytuacja to przypadek.  Co ciekawe, sam Velux uważa, że działania Fakro mają na celu oczernić duńską firmę, ale już do przedstawienia argumentów na nieprawdziwość zarzutów polskiego producenta się nie kwapi. Biorąc pod uwagę te fakty, nie dziwi tytuł konferencji zorganizowanej przez Fakro w lipcu tego roku – „Czas stworzyć „procedurę praworządności” w stosunku do Komisji Europejskiej”. Po raz kolejny okazuje się, że Unia Europejska służy tylko do rozgrywania interesów między państwami narodowymi.

Fakro wspiera patriotyzm gospodarczy

Firma Fakro jest istotna dla Polaków nie tylko ze względu na jej silną pozycję rynkową. Otóż Pan Ryszard Florek, prezes firmy, jest także gorącym orędownikiem patriotyzmu gospodarczego – bardzo często wypowiada się na jego temat. Stworzył też fundację „Pomyśl o przyszłości”, która ma na celu „podejmowanie oraz wspieranie wszelkich inicjatyw służących rozwojowi gospodarczemu naszego kraju”. Fundacja ma na swoim koncie szereg wartościowych publikacji, m.in. tę nawiązującą do możliwości wyjścia Polski z pułapki średniego rozwoju, pod tytułem: „Wspólnie budujmy naszą zamożność, czyli dlaczego w Polsce zarabiamy cztery razy mniej niż w bogatych krajach Europy Zachodniej i przestaliśmy się do nich zbliżać?”. Pan Ryszard dla zasady płaci więcej swoim pracownikom w polskich fabrykach niż konkurencyjny Velux. Co ważne, prezes Fakro ma poczucie misji, w jednym wywiadów z 2013 roku zapytany o to, że ma przecież majątek wart 600 milionów złotych i czy czuje się już bogaty, odpowiedział, że to nie ma znaczenia a prawdziwym majątkiem jest firma. I ten kapitał ma służyć do jej rozwoju.

Autor: Adam Stankiewicz

sklep Wspieram Rozwój PL


Inne artykuły, które mogłyby Cię zainteresować:

Największe polskie firmy zniszczone przez skarbówkę i sądy - o tym, jak Urząd Skarbowy oraz sądy potrafią zniszczyć biznes uczciwych Polaków. 

Polski komputer z czasów PRL zdecydowanie lepszy od amerykańskich - zniszczony przez system komunistyczny - o tym, jak zaprzepaszczono szansę polskiego inżyniera na sukces na miarę firm Apple, czy IBM.

Przepisz kod z obrazka

627dcba8be432bf1aa5c532c2bf756f5