Polskie innowacje, które mogą zmienić świat

Dane przestawiające wymownie innowacyjność Polski. Według przygotowanego przez Komisję Europejską wskaźnika Summary Innovation Index (SII) za rok 2014, średnia wartość indeksu SII dla UE wyniosła 0,55, natomiast dla Polski 0,31. Tym samym wyprzedziliśmy jedynie Rumunię, Bułgarię, Łotwę i Litwę, wszystkie inne kraje uplasowały się przed nami. W tym te o teoretycznie dużo mniejszym od Polski potencjale, jak Słowenia, czy Estonia.

Liczba zgłoszonych patentów do Europejskiego Urzędu Patentowego za rok 2014, w przeliczeniu na milion mieszkańców kraju: Polska 12 patentów, Niemcy 317. Można powiedzieć, nie ma co się równać z Niemcami. Ale gdy dodamy do tego, że Estonia ma tych patentów 31, a Czechy 16, to można już zauważyć, że coś jest nie tak. Przecież to państwa o mniejszym potencjale od nas – zajmują mniejsze terytorium, mają znacznie mniej ludności, a przecież także były po niewłaściwej stronie żelaznej kurtyny, Estonia nawet była częścią ZSRR.

Z powyższych danych można wysnuć wniosek – no tak, Polacy nie są innowacyjni, niczego nie potrafią poza produkcją dobrej żywności. Pytanie tylko, czy rzeczywiście na podstawie tych statystyk wszystko jest już jasne. Warto przyjrzeć się jednak konkretom. Szczególnie tym z ostatnich lat.

Polacy kontratakują

Zostaliśmy przyzwyczajeni do tego, że wielkie światowe innowacje powstają wszędzie, tylko nie w Polsce. No to przyjrzyjmy się małej liście:

Grafen z Polski

Grafen z Polski

O polskim grafenie mówi się głośno już od co najmniej dwóch lat, zatem wielu osobom obił się ten temat o uszy. W skrócie, grafen to specyficzna odmiana węgla, przypominająca swoim kształtem plaster miodu i mająca szereg niezwykłych właściwości. Chodzi m.in. o dużą wytrzymałość tego materiału, znakomite przewodzenie przez niego ciepła i prądu. Z tą ostatnią właściwością wiązały się badania naukowców z Uniwersytetu w Kalifornii. Dowiedli oni, że naładowanie smartfona wyposażonego w baterię z grafenu zajmie tylko 5 sekund! W kontekście wykorzystania grafenu mówi się także m.in. o budowie procesorów, ekranów telefonów, superkondensatorów dla samochodów, laserów… już te kilka przykładów pokazuje, że potencjał tego materiału jest. I chociaż grafen został odkryty w 2010 roku przez Andre Geima i Konstantina Novoselova z uniwersytetu w Manchesterze, to akurat duże pieniądze z tytułu wykorzystania przemysłowego tego materiału mogą popłynąć do Polaków. A wszystko dlatego, że w biznesie wygra ten, kto będzie potrafił zaoferować jak najtańszy i jednocześnie dobry jakościowo grafen do produkcji przemysłowej. Zespół badaczy z Instytutu Inżynierii Materiałowej Politechniki Łódzkiej pod kierownictwem prof. Piotra Kuli opracował odpowiednią metodę wytwarzania grafenu, a od kwietnia 2016 roku jest ona objęta ochroną patentową w Unii Europejskiej i USA. Warto w tym miejscu oddać głos prof. Piotrowi Kuli:

"Dzisiejszy światowy brak sukcesu grafenu wynika z tego, że grafenu o odpowiednich właściwościach nie ma na rynku. Nasz jest najbardziej zbliżony do grafenu, za który przyznano Nagrodę Nobla" - powiedział PAP prof. Piotr Kula. "Opracowana przez nas metoda jest inna od wszystkich, które są znane w nauce i w technologii światowej. Wytwarzamy grafen na ciekłym metalu, przez co ma szansę być grafenem niemal doskonałym".

Wojna o to, kto będzie największym beneficjentem przemysłowego zastosowania grafenu dalej trwa, ale Polacy mają jak na razie tutaj silną pozycję i szereg szans. Możliwości zastosowań grafenu są cały czas badane w Parku Naukowo – Technologicznym Uniwersytetu Zielonogórskiego, gdzie w tym zakresie współpracują ze sobą Uniwersytet Zielonogórski oraz firma Advanced Graphene Products, producent grafenu opatentowanego przez zespół prof. Piotra Kuli.

Samochody elektryczne

Samochody zasilane prądem nie są wynalazkiem Polaków, jednak jak dotychczas są one niezwykle mało popularne. Można jednak przewidywać, że zarówno z powodu kwestii ekologicznych, jak i możliwości wytworzenia energii elektrycznej z wielu różnych źródeł, są to pojazdy przyszłości. A z tej szansy chcą skorzystać także Polacy – rywalizację na rynku „tradycyjnych” samochodów osobowych przegraliśmy, ale wszystko wskazuje na to, że możemy się „odegrać w rundzie drugiej”.  W maju 2016 roku podczas imprezy Moto Show w Krakowie zaprezentowany został Hydrocar, polski samochód sportowy o napędzie hybrydowym, elektryczno-wodorowym. Bardzo ważne, że został on stworzony przez pracowników i absolwentów Akademii Górniczo-Hutniczej, jak również Wojskowej Akademii Technicznej. Co także istotne, twórcy samochodu nie ukrywają, że nie jest problemem produkować takie auto seryjnie, a podobno w tym zakresie twórcy Hydrocara otrzymali już sporo propozycji. Mamy nadzieję, że jeśli do tej produkcji dojdzie, pozostanie ona w rękach polskich firm – takowe też się zgłaszają do twórców tego samochodu. Tak jak w przypadku grafenu, ta sytuacja prezentuje ni mniej ni więcej to, że w końcu w Polsce zaczynają się pojawiać ważne innowacje technologiczne, zainicjowane przez ośrodki naukowo-badawcze.

autobus elektryczny Ursus w Lublinie

Wiadomo, że produkcją samochodów elektrycznych zainteresowany jest Ursus – polska firma znana przede wszystkim z produkcji ciągników, będąca na wielkiej wznoszącej fali. Dość powiedzieć, że w 2013 roku zyski brutto spółki ze sprzedaży wyniosły niemal 14,6 mln złotych, a już w 2015 roku – niemal 69 milionów! Prezes Ursusa ma ambitny plan – chce odbudowy polskiego przemysłu motoryzacyjnego, a w tym celu zamierza najpierw produkować autobusy elektryczne, a w dalszej kolejności samochody osobowe. Autobus elektryczny Ursusa już istnieje – to Ursus Ekovolt, który sprawdzany był już Lublinie oraz Rzeszowie. Warto wspomnieć, że w kwestii autobusów elektrycznych, swój produkt od niedawna ma także inna polska firma – Solaris.



Do tego wszystkiego dodać należy wypowiedź ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego z czerwca 2016 roku, na temat samochodów elektrycznych. Stwierdził on, że „Polska powinna zaistnieć w nowej rewolucji przemysłowej”, a mamy w Polsce kilka firm o całkowicie polskim kapitale, które już tworzą autobusy o napędzie hybrydowym, w przyszłości mogą wytwarzać także samochody osobowe. Podobno ministerstwo zaangażowane jest w tej materii w konkretne działania – tworzy projekt, który ma wspierać rozwój branży pojazdów elektrycznych, nie znane są jednak jego szczegóły. Wiadomo jedno – jest to to kolejna wielka szansa Polaków na rozwój, ponieważ jak na razie, w sektorze pojazdów napędzanych energią elektryczną, czy też wodorem, wielkiej konkurencji nie ma – jednak już widać, że jest to przyszłość, a Polacy mogą istotnie przyczynić się do jej szybszego urealnienia i stać się wiodącym graczem w skali międzynarodowej w tej branży.

Ogniwa fotowoltaiczne z perowskitów

Olga Malinkiewicz ogniwa fotowoltaiczne perowskity

Polska prezentuje ostatnio wiele innowacji energetycznych. Dotyczą one m.in. górnictwa węglowego (tutaj szczególnie istotna jest kwestia tzw. Błękitnego węgla). Szerzej przedstawiliśmy już ten temat w innym naszym artykule. Innym bardzo ważnym projektem są ogniwa fotowoltaiczne z perowskitów, stworzone przez polską, zaledwie 33 letnią fizyczkę Olgę Malinkiewicz. Dzięki zastosowaniu perowskitów, ogniwa fotowoltaiczne mogą być znacznie cieńsze i bardziej elastyczne niż te dotychczasowe, a posiadają podobną wydajność jak ogniwa krzemowe. Nic nie stoi także na przeszkodzie, aby takie ogniwa drukować. Co to oznacza w praktyce? Po pierwsze, ich wytwarzanie jest tańsze, a po drugie, można je stosować w mniej inwazyjny sposób dla architektury budynku – np. połączyć te ogniwa z szybami w oknach, czy pokryć nimi powierzchnię dachu w taki sposób, że nie będą prawie wcale widoczne.

Należy do tego dodać coś więcej – w marcu 2016 roku firma Saule Technologies, której jedną z założycielek jest Pani Olga, zaprezentowała prototyp zasilacza do smartfonów, stworzonego na bazie perowskitów właśnie, a zatem umożliwiający ładowanie telefonu energią słoneczną. To pierwszy przykład zastosowania peroskwitów w elektronice użytkowej, a kolejne plany są ambitne – tę technologię można wykorzystać np. do produkcji ekranów tabletów i smartfonów tak, by mogły one pochłaniać energię słoneczną do ładowania akumulatora.

Warto podkreślić, że Saule Technologies to nie jedyna polska firma, która zainteresowała się produkcją ogniw fotowoltaicznych. Firma ML System z Zaczernia w lutym 2016 roku otworzyła fabrykę ogniw fotowoltaicznych, gdzie będą one drukowane. Projekt był współfinansowany kwotą 20 mln zł z Polskiej Agencji Rozwoju Przemysłu. Fabryka usytuowana jest na terenie  Podkarpackiego Parku Naukowo-Technologicznego "Aeropolis". Wbrew pozorom, przedsięwzięcie ML System jest innowacyjne:

„- Już sam fakt drukowania ogniw jest innowacją, ale innowacyjny jest też zastosowany przez nas sposób napełniania paneli elektrolitem i barwnikiem, skróciliśmy także czas i energochłonność produkcji i zredukowaliśmy odpady. Opatentowaliśmy także unikatowy skład chemiczny elektrolitu z barwnikiem, który umieszczamy w środku ogniwa - wylicza Dawid Cycoń [współwłaściciel spółki ML System] ”.

Czy wykorzystamy szanse?

Jest wiele osób, które na szanse Polaków patrzą pesymistycznie – a jako modelowy przykład „nieudacznictwa” zwykle służy właśnie grafen. Mówi się o tym, że Polska ma coś z niego mieć od tylu lat i co? Na razie nic konkretnego. Warto jednak zauważyć, że w naszej gospodarce zaczyna pojawiać się coraz więcej pozytywów. Jesteśmy największym w Europie producentem trolejbusów, trzecim w Europie producentem autobusów, coraz bardziej znaczącym twórcą pociągów, oczywiście większość tych wszystkich produktów jest skutecznie eksportowana. Jesteśmy zatem wielką siłą, jeśli chodzi o transport publiczny. Do tego dochodzi pozycja Polaków, jeśli chodzi o usługi transportu drogowego – posiadamy aż 25 proc. rynku przewozów międzynarodowych w Europie, co czyni z europejskiego lidera. Oby nowe regulacje protekcjonistyczne najbogatszych państw Europy tego nie zmieniły. O sukcesie producenta serii gier „Wiedźmin”, CD Projekt Red, nawet nie trzeba wspominać. Dość powiedzieć, że zysk netto tej spółki w 2014 roku wyniósł 5,21 mln zł, natomiast w roku 2015 niemal 350 mln zł. Wiemy też o sukcesach m.in. polskiej branży meblarskiej, stoczniowej, kosmetycznej…

Co wszystkie te przykłady pokazują? Nie wszystkie są związane z wielkimi innowacjami, ale obrazują to, że Polacy potrafią stworzyć taki produkt czy świadczyć usługi w taki sposób, że pokonują zagraniczną konkurencję. I dotyczy to wielu różnych branż. Dziś nasz kraj nie słynie już tylko z eksportu dobrej żywności. Podejmujemy coraz bardziej śmiałe próby zaistnienia w światowej gospodarce, które mają szanse w końcu zakończyć się sukcesem i tym samym skutecznie wyrwać nasz kraj z pułapki średniego rozwoju. Myślę, że na to wszyscy bardzo liczymy.

Autor: Adam Stankiewicz



Inne artykuły, które mogłyby Cię zainteresować:
Dlaczego nie istnieje polska marka samochodów dla "zwykłych ludzi"? - przyczyny upadku FSO.
Polski komputer z czasów PRL zdecydowanie lepszy od amerykańskich - poznaj historię inż. Jacka Karpińskiego.

Przepisz kod z obrazka

30a29e11e5fed4b444b89cc5e0b08a10